WARZYWNIAK: heh... tutaj i porażki i powodzenia.
porażką są moje ziemniaki... odpuściłam walkę ze stonką. znaczna część zielonych części została przez nie smacznie przetrawiona...
kolejną porażką jest kapusta pekińska. część wybiła w kwiaty, a pozostała część poczerniała na brzegach i zaczęła psuć się od środka. czytałam, że to od suszy i deficytu wapnia. cenne rady z sierpniowego "Działkowca" ;) polecam!
na zdjęciu jedna jedyna kapusta która jeszcze znośnie wygląda ;p
dynia na pestki niestety nie wzeszła.
a buraków mam całe 5 szt :P mimo wysiania 3 różnych gatunków :P chyba to nie jest dobry rok na buraki ;p
cukinia obrodziła mi w 3 różnych kolorach: biaława, jasnozielona, ciemnozielona i do tego ta okrągła. kabaczki dojrzewają :) wszystkie plonują i czują się dobrze ;D
pomidory rosną, ale trochę się zadżungliły. jak je poprzerzedzam, to może w końcu zjem jakiegoś pomidorka ;D
ogórki też się rozkręcają... tylko coś te ogórki melonowe takie oporne jakieś... no ale poczekamy zobaczymy... białe ogórki i te okrągłe lemon w smaku jak zwykłe ogórki. ale za to ładnie wyglądają ;p
kalarepki dzielnie owocują.
groszek się postarał mimo bardzo późnego siania. ale jakoś nie mam teraz na niego weny... prawie go nie jem...
no i parę innych moich warzywnych dzieci...
a teraz hicior z dzisiaj! dostrzegłam całe 4 arbuzowe dzieci! :) mam nadzieję, że dojrzeją ;D
SZOPKO-GARAŻ:
tutaj ostatnio bardzo dużo się dzieje.... mianowicie porządki, zagospodarowywanie przestrzeni, więc zajęć mam trochę ;D
nie dość, że robię porządki, to jeszcze pomału nabiera to wszystko ładu i składu - pierwsza szopka jest bardziej techniczno-narzędziowa, druga będzie pod ogród (tutaj nawet zaczęłam znosić takie płyty chodnikowe jako posadzka, ale niestety dałam rade tylko 5 szt przytachać... o resztę muszę poprosić miejscowych siłaczy...), a trzecią zagospodarowałam pod kątem końskim.
poza tym bawię się śrubkami, piłką do drewna, wkrętarką i całą masą innych rzeczy ;p jednym zdaniem: zaprzyjaźniam się z moim warsztatem ;p
do tego zalicza się też moja już prawie tygodniowa przygoda z oczyszczaniem szafki metalowej z resztek starej farby i przygotowywanie jej na nowe malowanie. na razie mam z grubsza oczyszczone wszystkie 4 strony, ale muszę niestety dokładniej poczyścić wszelkie wgniecenia, kanty, itd.
KWIATY żyją swoim życiem. jedne kwitną, inne przekwitają. nie mam na nie czasu. ale co jakiś czas zajdę do nich i sobie z nimi pogadam ;p
DROGA: współpraca z drogowcami i zarządem dróg powoli chyba zaczyna jakoś się prostować. jutro mają mi już zacząć robić wjazd. plan odprowadzenia wód opadowych tez już opracowany - trwają negocjacje. trzymajcie kciuki, żeby poszło po mojemu ;p
a poza tym to w niedzielę pierwszy raz ległam się na słońcu ;D a co tam... w końcu leniwa niedziela też musi być;p no i ta bladość moich nóg już mnie samą przeraża ;p