poniedziałek, 17 sierpnia 2015

rzeczywistość...

przybyłam.... zobaczyłam... czy zwyciężę...?!

no i stało się. jestem  na miejscu.
co zastałam...? dżunglę ;p
las tropikalny... 

właściwie niewiele muszę pisać... zdjęcia mówią same za siebie. gdzieś tu w tym gąszczu jest mód ogródek warzywny. i moja szkółka krzewów ozdobnych które miały poczekać na posadzenie na właściwe miejsce... myślicie ze jeszcze żyją...?

 

 



przykro... bo nie tak miało być... ale jeszcze będzie przepięknie :)






 


ale się nie poddaję. tam przed szopkami już obkosiłam. ledwo, bo trawy co chwilę wplątywały mi się w kosiarkę. poza tym jak chciałam poucinac niektóre badyle sierpem, to mi się sierp złamał...

weszłam też w moją rabatkę kwiatową... powyrywałam te chaszcze. i niestety... z roślin przeżyły najsilniejsze. moje fajniejsze okazy niestety umarły... chyba że może jeszcze dadzą radę kiedyś od korzenia. zobaczymy. ale teraz już wiem, ze na pewno nic wiecej nie kupuję, nic nie sadzę. 3,5 miesiąca nieobecności i wszystko poszło w cholerę... nie sądziłam, że będę tak długo za jednym pobytem. ale cóż zrobić...

w poniedziałek miałam ambitny plan koszenia. ale ostatecznie zrobiłam tylko to co musiałam. jeszcze kiedys raz wejdę z kosiarką, ew kosą. i to będzie całość prac na ten rok... przykro :(