sobota, 13 grudnia 2014

herbatka ziemiańska - na oczyszczanie...

tak, wie,... obijam się... twórczo na pewno... roboczo niekoniecznie, ale w trochę innym kierunku ;p
ale za to dzielnie podgladam innych, kibicuję im, a dla siebie wciąż szukam inspiracji ;D

no i zdrowe zycie idzie mi raz lepiej, raz gorzej. są rzeczy na które nie mam wpływu, są takie na które mogę mieć, no ale jak odmówić sobie ulubionej słodkości?! ;p
a są też takie które staram się solidnie wypełniać. czasem zdarzają mi się małe przerwy-1,2dniowe, ale wracam ;d

tak więc zaczytując się wciąż literaturą zdrowo-kreatywno-piękbo-lifestylową popijam sobie dalej magiczne mikstury od p.Korżawskiej. żródło-"Cztery kroki do zdrowia"
tym razem...
HERBATKA ZIEMIAŃSKA



dba przede wszystkim o właściwą pracę żołądka, wątroby, likwiduje stany zapalne jelit. Pomaga chorym na wieńcówkę, miażdżycę, nadciśnienie czy żylaki (liście czarnej porzeczki, poziomki i owoce jarzębiny skutecznie oczyszczają krew i naczynia krwionośne). Zdrowa krew radośniej popłynie też w naczyniach mózgowych, dzięki czemu poprawi się koncentracja, pamięć, ustąpi zmęczenie i powróci radość życia...

sklad:

- liść poziomki 50g
- liść jeżyny 50g
- liść czarnej porzeczki 50g
- owoc jarzębiny 50g
- kwiat głogu 50g

zioła wymieszać, 1 łyżkę zalać 1 szkl wrzącej wody, zaparzyć 15min, przecedzić.
popijać ciepłą w ciągu dnia zamiast zwykłej herbaty.


a w ogóle to uwielbiam styl pisania p.Korżawskiej. u niej wszystko jest takie piękne, delikatne, filigranowe... czasem wręcz słodko-różowe. idealne na jesienno-zimowe wieczory. by dodać sobie odrobiny koloru... :)



* * *


poza tym siedzę, myślę, marzę, planuję. wertuję niemieckie gazety, przeszukuję internetowe blogi. zapisuję co ciekawsze przepisy zdrowotne i jedzeniowe do wypróbowania "kiedyś tam w bliżej nieokreślonej przyszłości" ale za to robię to w myślach w mojej przepięknej kuchni. a potem siadam sobie w saloniku z kubkiem gorącej herbatki, opatulam się kocem, trzaskający ogień z kominka podtrzymuje moją idylliczna atmosferę... jest pięknie ;D

a rzeczywistość wygląda tak, że siedzę sobie na krzesle przed stolikiem z komputerem werując internet i co ciekawsze zdjęcia zapisuję sobie w moim przepięknie brzmiącym folderze "INSPIRACJE" :)


ale co tam... trzeba marzyć ;D i te marzenia realizować ;D

moje małe miejsce na ziemi 
czeka na mnie...
i z wzajemnością ;D






czwartek, 6 listopada 2014

Herbatka królewska

Herbatka królewska - ratunek przy wyniszczających chorobach...

przepis zaczerpnięty od Stefanii Korżawskiej, nie pamiętam już z jakiej książki ;p

Składniki:
* kwiat krwawnika 50g  - ze względu na to że nie miałam swojego a w handlu dostępne było tylko ziele, więc dałam... lepszy rydz niż nic ;p
* kwiat nagietka 50g
* liść pokrzywy 50g
* liść babki lancetowatej 50g
* ziele mniszka lekarskiego 50g

Herbatkę można pić przy każdym nowotworze, ale takze zapobiegawczo przez ok miesiąc by wzmocnić organizm.

Herbatka oczyszcza organizm, odżywia, odbudowuje szpik kostny, rozprawia się z wirusami i chorobotwórczymi bakteriami.

krwawnik odbudowuje szpik kostny, tym samym odbudowuje strukturę krwi,
pokrzywa wzmacnia krew,
liść babki lancetowatej i ziele mniszka skutecznie wzmacniają system odpornościowy
nagietek to polska penicylina - leczy stany zapalne, skutecznie usuwa z organizmu wszelaka truciznę.


jak się czuję? dobrze... nie piłam jej aż tak sumiennie jak poprzednie. czasem zdarzało mi się nie pić jej dzień czy dwa, albo pić tylko 1 szklankę.
czy pomogła? hmmm... piłam ją profilaktycznie, więc mam nadzieję, że wyszło mi to na zdrowie ;D


piątek, 17 października 2014

jak będę chciała mieszkać...

tak, trzeba mieć marzenia... więc dzisiaj uwolniłam trochę moją fantazję i pozwoliłam sobie stworzyć projekt Mojego Domu. Ponieważ mam do dyspozycji tylko określoną powierzchnię i pewne wytyczne, pomyślałam sobie , że połączę moją część mieszkalną z domkiem letniskowym...

ale wszystko po kolei... na mojej działce stoi teraz szopka. ponieważ wioska jest w całości zabytkowa, więc nie wolno tu dowolnie sobie robić co się chce... w tym także stawiania budynków. więc tylko dlatego, że stoi tu ta szopka mogę  starać się o jej "remont" i postawienie w tym miejscu domu. oczywiście pod nadzorem i wg wytycznych konserwatora zabytków. owa budowla nie jest duża... nie pamiętam dokładnie jej wymiarów, ale coś ok 5x13 jakoś tak. szału nie ma, ale może być ;d mogę się za to piąć w górę, ale tylko z poddaszem użytkowym...
więc na dole byłaby kuchnia, ubikacja, salon i jakiś taki pokój-biuro. na górze łazienka z wanną, sypialnia i jakiś pokój gościnny, garderoba itd. itp


obok mojej szopki stoi kolejna rozwalająca się szopka. ona nie istnieje jako budynek, ale pomyślałam sobie, ze fajnie by było zrobić tam coś w stylu małej kuchni letniej, domku letniskowego, coś dla gości. taki mały kwadraciak. na dole mini salon z kuchnią a na górze pokój gościnny.




na zdjęciach pokazałam najlepiej jak potrafiłam miejsce szopek pod domek letniskowy i jej usytuowanie względem mojego przyszłego domu...


 no więc wymyśliłam sobie, że skoro te 2 budynki będą stały blisko siebie, to fajnie by było je czymś połączyć. no i tak powstał plan tarasu łączącego pierwsze piętra (a raczej poddasza) obu budynków. goście będą mogli z niego korzystać i ja również. a pod tym tarasem widokowym (mam nadzieję, że będzie można już z tej wysokości oglądać zachodzące słońce nad zalewem) przy ścianie domku letniskowego będzie zbudowany grill a obok oczywiście stół, krzesła itd. takie miejsce do posiedzenia i odpoczynku.
taras chciałabym żeby był też połączony na dachu, tzn żeby szedł sobie taki tylko pseudo daszek nad tarasem, żeby tam jakieś kwiatki powiesić, może jakąś zasłonkę od słońca... no nie wiem. taką miałam fantazję ;p

a oto efekt końcowy. sam wygląd domu będzie pewnie ewoluował, ale wiem, że na pewno będzie z czerwonej cegły i będzie bardzo prosty... :)


a wokół domu oczywiście kwiaty, ziółka, krzaki, drzewka... 


a tu kilka znalezionych na necie inspiracji domowych...








:) 

kuracja wzmacniająca nerki...

No to mam już za sobą kolejną dawkę jesiennego oczyszczania i wzmacniania organizmu. tym razem poszły w ruch nerki... bo "zimne nerki to zimny organizm" jak powiada moje guru ziołowe - p.Stefania Korżawska...

taki oto skład mieszanki:
-ziele ruty 50g
-liść szałwii 50g
-znamię kukurydzy 50g
zadbał o to, bym co godzinkę biegała do kibelka ;p
Ale mimo wszystko czuję się wyśmienicie, mam nadzieję, że chociaż trochę podreperowałam organizm, bo u mnie nerki trochę kuleją... :/ przy pierwszych mroźniejszych dniach odczuwam niestety ich obecność :/

Ruta poprawia krążenie. Po więcej informacji zapraszam tu: https://hipokrates2012.wordpress.com/2013/10/03/o-rucie/

Szałwia i zmamię kukurydzy wzmacniają nerki i odprowadzają wodę.

czwartek, 9 października 2014

jesień...

heh... jesień złota polska. a u mnie złota niemiecka... ;p bo ja na obczyźnie... ależ  mnie ciągnie z powrotem... popatrzeć na mój ogródek... na moje niedawno jeszcze zapełnione grządki...
miałam posadzić sobie swój czosnek... :/
a i przed wyjazdem zapomniałam/nie zdążyłam/wypadło mi z głowy żeby wsadzić cebulki... a mam przecież i zeszłoroczne... i w tym roku dokupiłam sobie ... narcyzy, hiacynty, krokusy... :(
ale może się zmobilizuję i przyjadę w międzyczasie...
tu jest tyle głogu! a ja się u mnie w okolicy naszukałam i prawie nic nie znalazłam! muszę wybrać się tutaj na szaber i przywieźć sobie ile się da! :) i tarninę znalazłam ;D
nie mam co wstawiać... nie wiem co tam u moich roślinek... czy się rozwijają... czy je tam coś podjada... czy walczą o przetrwanie z chwastami...
tęskno mi... ale mam nadzieje że Moje Małe Miejsce Na Ziemi się na mnie nie obrazi...:/

ale mam za to książki ogrodnicze ze sobą... czerpię inspiracje stąd gdzie jestem... przeglądam blogi... podpatruję innych... czytam, buszuję, podglądam... by na wiosnę znowu ruszyć pełną parą!


Pozdrawiam!

niedziela, 14 września 2014

kuracja oczyszczająca wątrobę - wyniki

muszę powiedzieć, że jestem naprawdę zadowolona...

jelita zaczęły pracować regularnie. do tego miałam taką brzydką cerę, szczególnie na czole. a właściwie po tygodniu stosowania mieszanki widać na prawdę wielką różnicę...

zdecydowanie polecam. i myślę, że jeszcze kiedyś do tej mieszanki wrócę. w wyglądzie przypomina taką zieloną brejkę. ale w smaku serio do przeżycia.

Pozdrawiam!


sobota, 6 września 2014

jesienne oczyszczanie...

no i stało się... zwariowałam ;p

zaczynam się oczyszczać od wewnątrz... przewertowałam wczoraj stosik książek mojej mamy. moją uwagę przykuły na razie 2 pozycje. Z każdej z nich wybrałam coś dla siebie...






1. "Kuracje oczyszczające" dr Jadwiga Górnicka

od tej pani zaczerpnęłam pierwszy etap oczyszczania, mianowicie oczyszczanie jelita grubego, natknęłam się na coś ciekawego. taka mała lewatywa od góry ;p a mianowicie picie roztworu 20% natrium thiosulfuricum (pochodna soli gorzkiej). ponieważ w aptece ni było tego, ale pani doradziła mi coś podobnego, siarczan magnezu - http://rozanski.li/?p=2281
dziś poszła pierwsza dawka - w smaku gorzkie... ale przy trzecim łyku coraz mniej niesmaczne.

2. "Cztery kroki do zdrowia" Stefania Korżawska

z tego to wypisałam sobie całą litanię do stosowania... na wątrobę, na nerki, herbatki uspokajające, wzmacniające, i i i ....
na pierwszy rzut poszła herbatka oczyszczające wątrobę:

- korzeń mniszka lekarskiego 50g
- zmielone nasiona ostropestu 50g
- korzeń łopianu 50g

zioła wymieszać, 3 łyżki wsypać do garnka, wlać 4 szklanki wody, zagotować a następnie na małym ogniu ogrzewać 2 minuty, potem zaparzać pod przykryciem 10minut. pić ciepłą w ciągu dnia.

działanie: herbatka oczyszcza i regeneruje wątrobę, poprawia też pracę nerek.

ja na razie piłam wieczorem jeden kubek. w smaku ok, można powiedzieć, że nawet smaczna, o ile lubi ktoś smak zielska :)


pożyjemy, zobaczymy... w planach mam jeszcze inne herbatki od p.Korżawskiej, ale to już jak ta oczyszczającą wątrobę skończę.


czwartek, 7 sierpnia 2014

książkowe inspiracje ;D

moje numero uno!
kopalnia wiedzy o ogrodzie warzywnym... zero chemii... tylko pielęgnacja, zapobieganie a jak już się coś dzieje to naturalne receptury.... POLECAM!!!!!!!







heh... no i skończyłam... czytałam na raty, ale w końcu przeczytałam... i się jeszcze bardziej rozmarzyłam... ja też już tak chcę... :(







jestem w trakcie czytania. myślę, że wiele wykorzystam w przyszłości. nie wszystko, bo u mnie raczej gór nie ma, ale wniosło dużo pomysłów i inspiracji...







jeszcze nie czytałam. zamówiłam ją z księgarni, bo w sumie była bardzo niedroga. na pierwszy rzut oka lekka i przyjemna lektura, ale zobaczymy jak skończę. ale na razie muszę zacząć ;p 




no to to by było na tyle dzisiaj ;p
pozdrawiam!


sobota, 2 sierpnia 2014

wjazd!

tralala!!!!! mam wjazd ;D
mój własny, piękny, świeżutki wjazd ;D
na zdjęciach stan przed i po . zdjęcia przed były robione wczoraj po południu...







 fajowo coooooooo.....?
jako że dziś sobota, myslałam, że panowie zaczna gdzieś koło 10. więc ja sobie na spokojnie przyjechałam... a tu patrze, koparka już stoi i własciwie to załatwili trochę moich dylematów... bo zastanawiałam się czy nie zostawić tej wierzby... ale jak już przyjechałam, to jej nie było, więc sprawa się wyjasniła ;p
ale jedno co mi troche szkoda, to to ze nie udało mi się uratować kamieni z tego ogniska... szkoda, bo fajne były... przydałyby mi się.no ale nie ma co narzekać... amm za to fajowy wjazd ;D

w poniedziałek przyjedzie następna brygada i wyłożą mi go kostką brukową...



***


poza tytm dzisiaj działo się strasznie duzo rzeczy... oprócz wjazdu wykorzystałam niecnie pana z koparką do zrobienia mi paru rzeczy...

"zrównał mi z ziemią" wylewki pod dawnymi szopkami sąsiadów..




i oczyścił i wyrównał mi teren wokół wiśni. jedna wiśnia poszła do ziemi, ale i tak nic z niej by nie było, bo jakaś taka sucha i nie rodziła owoców. trudno, zxostało mi jeszcze trochę innych drzewek ;p a w tym miejscu gdzie rosła, to w sumie w przyszłości mogłabym sobie zrobić furtke na ogród, więc to nawet dobrze, że znikła... no bo sami popatrzcie...



i zdjęcia całości. jeszcze w paru miejscach mógłby mi pan powybierać... ale mam telefon, będziemy działac ;D






***

no i kolejna fajna rzecz dzisiejszego dnia... zwołałam chłopaków do uprzątnięcia ostatniej szopki... tzw "kuchni" :)

chłopaki dzielnie mi to oprzątnęli... duuuuużo tego było... w poniedziałek mają zabierać śmieci wielkogabarytowe, więc dzisiejsze sprzątanie było niejako wymuszone tym terminem ;D


ale warto było, bo oto efekty ;D

przed szopką... 


i w środku...





teraz wystarczy załatać dach i jedną ścianę i już można prawie zamieszkać ;p hehheh





super dzień!!!!! jestem heppi ;D




wtorek, 29 lipca 2014

dzieje się...

ojjjj... tyle się dzieje, że sama już nie nadążam... ale mam jeszcze siły więc nie jest źle ;D



WARZYWNIAK:  heh... tutaj i porażki i powodzenia.
porażką są moje ziemniaki... odpuściłam walkę ze stonką. znaczna część zielonych części została przez nie smacznie przetrawiona...

kolejną porażką jest kapusta pekińska. część wybiła w kwiaty, a pozostała część poczerniała na brzegach i zaczęła psuć się od środka. czytałam, że to od suszy i deficytu wapnia. cenne rady z sierpniowego "Działkowca" ;) polecam!
na zdjęciu jedna jedyna kapusta która jeszcze znośnie wygląda ;p



dynia na pestki niestety nie wzeszła.
a buraków mam całe 5 szt :P mimo wysiania 3 różnych gatunków :P chyba to nie jest dobry rok na buraki ;p






a sukcesów też trochę jest ;D
cukinia obrodziła mi w 3 różnych kolorach: biaława, jasnozielona, ciemnozielona i do tego ta okrągła. kabaczki dojrzewają :) wszystkie plonują i czują się dobrze ;D
   
pomidory rosną, ale trochę się zadżungliły. jak je poprzerzedzam, to może w końcu zjem jakiegoś pomidorka ;D
 

ogórki też się rozkręcają... tylko coś te ogórki melonowe takie oporne jakieś... no ale poczekamy zobaczymy... białe ogórki i te okrągłe lemon w smaku jak zwykłe ogórki. ale za to ładnie wyglądają ;p



kalarepki dzielnie owocują.

groszek się postarał mimo bardzo późnego siania. ale jakoś nie mam teraz na niego weny... prawie go nie jem...


 no i parę innych moich warzywnych dzieci...

 


 a teraz hicior z dzisiaj! dostrzegłam całe 4 arbuzowe dzieci! :) mam nadzieję, że dojrzeją ;D



SZOPKO-GARAŻ:
tutaj ostatnio bardzo dużo się dzieje.... mianowicie porządki, zagospodarowywanie przestrzeni, więc zajęć mam trochę ;D
nie dość, że robię porządki, to jeszcze pomału nabiera to wszystko ładu i składu - pierwsza szopka jest bardziej techniczno-narzędziowa, druga będzie pod ogród (tutaj nawet zaczęłam znosić takie płyty chodnikowe jako posadzka, ale niestety dałam rade tylko 5 szt przytachać... o resztę muszę poprosić miejscowych siłaczy...), a trzecią zagospodarowałam pod kątem końskim.
poza tym bawię się śrubkami, piłką do drewna, wkrętarką i całą masą innych rzeczy ;p jednym zdaniem: zaprzyjaźniam się z moim warsztatem ;p
do tego zalicza się też moja już prawie tygodniowa przygoda z oczyszczaniem szafki metalowej z resztek starej farby i przygotowywanie jej na nowe malowanie. na razie mam z grubsza oczyszczone wszystkie 4 strony, ale muszę niestety dokładniej poczyścić wszelkie wgniecenia, kanty, itd.

KWIATY żyją swoim życiem. jedne kwitną, inne przekwitają. nie mam na nie czasu. ale co jakiś czas zajdę do nich i sobie z nimi pogadam ;p

DROGA: współpraca z drogowcami i zarządem dróg powoli chyba zaczyna jakoś się prostować. jutro mają mi już zacząć robić wjazd. plan odprowadzenia wód opadowych tez już opracowany - trwają negocjacje. trzymajcie kciuki, żeby poszło po mojemu ;p





a poza tym to w niedzielę pierwszy raz ległam się na słońcu ;D a co tam... w końcu leniwa niedziela też musi być;p no i ta bladość moich nóg już mnie samą przeraża ;p