trzeba reagować. ale doszłam do wniosku że nie chce tam żadnej chemii - wszystko starać się będę załatwiać jak najbardziej eko. tak więc z ruch poszedł internet i tak oto postał oprysk na bazie bylicy piołunu. trzeba było działać szybko, a że nie było czasu na poszukiwania go w stanie surowym, więc kupiłam suszone ziele w sklepie zielarskim. zalałam wrzątkiem a potem jak naciągnęło w termosie to już na miejscu rozcieńczyłam z wodą i polałam rośliny.
hmmm... jestem już po 3 zabiegu i muszę powiedzieć, że pchełek jest zdecydowanie mniej! :)
a niestety owe żyjątka jedzą nie tylko kapustę pekińską ale też rosnącą obok rzodkiewkę i czarną rzodkiew :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz