wtorek, 1 września 2015

czuć tą ziemię całą sobą...

doczekałam się... spędziłam kilka cudownych dni... 
na kilka dni i kilka nocy moja działka była dla mnie domem...
przyjechali do mnie znajomi i to dzięki temu odważyłam się zrobić ten krok o jakim już wcześniej myślałam. bo skoro nie ma jeszcze 'san fransisco' to czemu nie wprowadzić się na 'ściernisko'...?
ale stało się :) obozowisko powstało. noce spędzone na obserwacji nieba, słuchaniu owadów.
ranki budziły mnie odgłosami ptaków...
niezapomniany czas...

i wiecie co?
tak... to jest właśnie TO - Moje Małe Miejsce Na Ziemi :)





poniedziałek, 17 sierpnia 2015

rzeczywistość...

przybyłam.... zobaczyłam... czy zwyciężę...?!

no i stało się. jestem  na miejscu.
co zastałam...? dżunglę ;p
las tropikalny... 

właściwie niewiele muszę pisać... zdjęcia mówią same za siebie. gdzieś tu w tym gąszczu jest mód ogródek warzywny. i moja szkółka krzewów ozdobnych które miały poczekać na posadzenie na właściwe miejsce... myślicie ze jeszcze żyją...?

 

 



przykro... bo nie tak miało być... ale jeszcze będzie przepięknie :)






 


ale się nie poddaję. tam przed szopkami już obkosiłam. ledwo, bo trawy co chwilę wplątywały mi się w kosiarkę. poza tym jak chciałam poucinac niektóre badyle sierpem, to mi się sierp złamał...

weszłam też w moją rabatkę kwiatową... powyrywałam te chaszcze. i niestety... z roślin przeżyły najsilniejsze. moje fajniejsze okazy niestety umarły... chyba że może jeszcze dadzą radę kiedyś od korzenia. zobaczymy. ale teraz już wiem, ze na pewno nic wiecej nie kupuję, nic nie sadzę. 3,5 miesiąca nieobecności i wszystko poszło w cholerę... nie sądziłam, że będę tak długo za jednym pobytem. ale cóż zrobić...

w poniedziałek miałam ambitny plan koszenia. ale ostatecznie zrobiłam tylko to co musiałam. jeszcze kiedys raz wejdę z kosiarką, ew kosą. i to będzie całość prac na ten rok... przykro :(

piątek, 24 lipca 2015

chlip chlip... rzeczywistość....

heh... długo zajęła mi decyzja czy pokazać to, co dzieje się teraz na Moim Małym Miejscu Na Ziemi...

czarna rozpacz... :(

ale już niedługo... już niebawem...


chwila prawdy







i moja rabatka kwiatowa...








zagajnik iglakowy






i jeszcze takie o.








ale... ale... dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą... prawda....?? prawda...?!



wtorek, 5 maja 2015

krzaki cz.3

W ogrodzie dalej pracowicie, i dalej krzaczkowo.


"zagajnik iglakowy"

 Zrobiłam tymczasowy "zagajnik iglakowy". po prostu powsadzałam gdzie w miarę mi pasowało parę iglaków. Niech mi tu przetrzymają wiosnę i lato a jesienią już pomyślę dokładniej co i gdzie i jak mam je ulokować.



w ten oto sposób dorobiłam się:


sosna himalajska x2





sosna kosodrezwina odm. pumillio x2




cyprysik groszkowy baby blue




modrzew japoński x2




żywotnik zachodni reinhold




jałowiec łuskowaty holger





potem dosadziłam jeszcze szczodrzeńca białego. początkowo planowałam go przy bzach, ale był tak mały, ze bałam się że wszechobecny podagrycznik dobierze się do niego i go pochłonie bez reszty... więc szczodrzeniec to tam w ogóle jest tylko na przetrzymanie.



na koniec podosadzałam jeszcze jałowce płożące 6 szt. też na przetrzymanie, w międzyczasie dostałam od sąsiadki lilie i 2 złotliny.









"szkółka krzaczkowa"

oczywiście mam kupione jeszcze inne krzewy ozdobne.
w "szkółce" na przyjęcie i przesadzenie czekają:
-tamaryszek drobnokwiatowy
-budleja davida mix
-jaśminowiec wonny
-lilak biały
-wierzba całolistna hakuro-nishiki
-śnieguliczka "pink"
-dereń rozłogowy
-dereń biały
-pięciornik krzewiasty "red"
-pięciornik krzewiasty "pink"




Od znajomej z niemiec dostałam gałązkę tej leszczyny poskręcanej, turecka się ona chyba nazywa. nie wiem czy się przyjmie czy nie. wsadziłam w ziemię - zobaczymy. podlewałam ją, pączki rozwijały się dalej więc mam małą nadzieję, że sobie poradzi...




a potem jeszcze któregoś dnia w biedronce wypatrzyłam lilaka "krasavitsa moskvy" przepiękna odmiana, więc musiałam ja kupić!
do tego w ogrodniczym deutzia/żylistek w liczbie 2 krzaków i krzewuszkę red.
no i skoro to młodnik krzakowy, to przesadziłam tu lilaka którego w zeszłym roku kupiłam od pani na rynku. ale jakoś nie wiem czy on przeżył... żadnego listka, a niby w  środku jeszcze żywy.

więc ostatecznie wszystko wygląda tak:





"warzywnik"

żeby nie było, że tylko krzaki ozdobne mi w głowie, to dodam, ze skopałam i wsadziłam 2 rządki cebuli dymki - czerwonej i żółtej ;p

i wsadziłam kolejne rosliny, tym razem drzewa... Morwa biała i czarna i kasztan jadalny.




no to teraz trzymamy kciuki. ile się dało, tyle podlewałam. teraz już jestem wyjechana i roślinki muszą radzić sobie same. niech wygra silniejszy!






Ale tam będzie fajnie ;D