W ogrodzie dalej pracowicie, i dalej krzaczkowo.
"zagajnik iglakowy"
Zrobiłam tymczasowy "zagajnik iglakowy". po prostu powsadzałam gdzie w miarę mi pasowało parę iglaków. Niech mi tu przetrzymają wiosnę i lato a jesienią już pomyślę dokładniej co i gdzie i jak mam je ulokować.
w ten oto sposób dorobiłam się:
sosna himalajska x2
sosna kosodrezwina odm. pumillio x2
cyprysik groszkowy baby blue
modrzew japoński x2
żywotnik zachodni reinhold
jałowiec łuskowaty holger
potem dosadziłam jeszcze szczodrzeńca białego. początkowo planowałam go przy bzach, ale był tak mały, ze bałam się że wszechobecny podagrycznik dobierze się do niego i go pochłonie bez reszty... więc szczodrzeniec to tam w ogóle jest tylko na przetrzymanie.
na koniec podosadzałam jeszcze jałowce płożące 6 szt. też na przetrzymanie, w międzyczasie dostałam od sąsiadki lilie i 2 złotliny.
"szkółka krzaczkowa"
-tamaryszek drobnokwiatowy
-budleja davida mix
-jaśminowiec wonny
-lilak biały
-wierzba całolistna hakuro-nishiki
-śnieguliczka "pink"
-dereń rozłogowy
-dereń biały
-pięciornik krzewiasty "red"
-pięciornik krzewiasty "pink"
Od znajomej z niemiec dostałam gałązkę tej leszczyny poskręcanej, turecka się ona chyba nazywa. nie wiem czy się przyjmie czy nie. wsadziłam w ziemię - zobaczymy. podlewałam ją, pączki rozwijały się dalej więc mam małą nadzieję, że sobie poradzi...
a potem jeszcze któregoś dnia w biedronce wypatrzyłam lilaka "krasavitsa moskvy" przepiękna odmiana, więc musiałam ja kupić!
do tego w ogrodniczym deutzia/żylistek w liczbie 2 krzaków i krzewuszkę red.
no i skoro to młodnik krzakowy, to przesadziłam tu lilaka którego w zeszłym roku kupiłam od pani na rynku. ale jakoś nie wiem czy on przeżył... żadnego listka, a niby w środku jeszcze żywy.
więc ostatecznie wszystko wygląda tak:
"warzywnik"
żeby nie było, że tylko krzaki ozdobne mi w głowie, to dodam, ze skopałam i wsadziłam 2 rządki cebuli dymki - czerwonej i żółtej ;p
i wsadziłam kolejne rosliny, tym razem drzewa... Morwa biała i czarna i kasztan jadalny.
no to teraz trzymamy kciuki. ile się dało, tyle podlewałam. teraz już jestem wyjechana i roślinki muszą radzić sobie same. niech wygra silniejszy!
Ale tam będzie fajnie ;D






jestem pełen podziwu dla pracowitości Gospodyni ogródka i bogactwa zacnych gatunków. Trzymam kciuki za roślinki, niech odpłacą pięknem za pracowitość. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń