muszę powiedzieć, że jestem naprawdę zadowolona...
jelita zaczęły pracować regularnie. do tego miałam taką brzydką cerę, szczególnie na czole. a właściwie po tygodniu stosowania mieszanki widać na prawdę wielką różnicę...
zdecydowanie polecam. i myślę, że jeszcze kiedyś do tej mieszanki wrócę. w wyglądzie przypomina taką zieloną brejkę. ale w smaku serio do przeżycia.
Pozdrawiam!
niedziela, 14 września 2014
sobota, 6 września 2014
jesienne oczyszczanie...
no i stało się... zwariowałam ;p
zaczynam się oczyszczać od wewnątrz... przewertowałam wczoraj stosik książek mojej mamy. moją uwagę przykuły na razie 2 pozycje. Z każdej z nich wybrałam coś dla siebie...
1. "Kuracje oczyszczające" dr Jadwiga Górnicka
od tej pani zaczerpnęłam pierwszy etap oczyszczania, mianowicie oczyszczanie jelita grubego, natknęłam się na coś ciekawego. taka mała lewatywa od góry ;p a mianowicie picie roztworu 20% natrium thiosulfuricum (pochodna soli gorzkiej). ponieważ w aptece ni było tego, ale pani doradziła mi coś podobnego, siarczan magnezu - http://rozanski.li/?p=2281
dziś poszła pierwsza dawka - w smaku gorzkie... ale przy trzecim łyku coraz mniej niesmaczne.
2. "Cztery kroki do zdrowia" Stefania Korżawska
z tego to wypisałam sobie całą litanię do stosowania... na wątrobę, na nerki, herbatki uspokajające, wzmacniające, i i i ....
na pierwszy rzut poszła herbatka oczyszczające wątrobę:
- korzeń mniszka lekarskiego 50g
- zmielone nasiona ostropestu 50g
- korzeń łopianu 50g
zioła wymieszać, 3 łyżki wsypać do garnka, wlać 4 szklanki wody, zagotować a następnie na małym ogniu ogrzewać 2 minuty, potem zaparzać pod przykryciem 10minut. pić ciepłą w ciągu dnia.
działanie: herbatka oczyszcza i regeneruje wątrobę, poprawia też pracę nerek.
ja na razie piłam wieczorem jeden kubek. w smaku ok, można powiedzieć, że nawet smaczna, o ile lubi ktoś smak zielska :)
pożyjemy, zobaczymy... w planach mam jeszcze inne herbatki od p.Korżawskiej, ale to już jak ta oczyszczającą wątrobę skończę.
zaczynam się oczyszczać od wewnątrz... przewertowałam wczoraj stosik książek mojej mamy. moją uwagę przykuły na razie 2 pozycje. Z każdej z nich wybrałam coś dla siebie...
1. "Kuracje oczyszczające" dr Jadwiga Górnicka
od tej pani zaczerpnęłam pierwszy etap oczyszczania, mianowicie oczyszczanie jelita grubego, natknęłam się na coś ciekawego. taka mała lewatywa od góry ;p a mianowicie picie roztworu 20% natrium thiosulfuricum (pochodna soli gorzkiej). ponieważ w aptece ni było tego, ale pani doradziła mi coś podobnego, siarczan magnezu - http://rozanski.li/?p=2281
dziś poszła pierwsza dawka - w smaku gorzkie... ale przy trzecim łyku coraz mniej niesmaczne.
2. "Cztery kroki do zdrowia" Stefania Korżawska
z tego to wypisałam sobie całą litanię do stosowania... na wątrobę, na nerki, herbatki uspokajające, wzmacniające, i i i ....
na pierwszy rzut poszła herbatka oczyszczające wątrobę:
- korzeń mniszka lekarskiego 50g
- zmielone nasiona ostropestu 50g
- korzeń łopianu 50g
zioła wymieszać, 3 łyżki wsypać do garnka, wlać 4 szklanki wody, zagotować a następnie na małym ogniu ogrzewać 2 minuty, potem zaparzać pod przykryciem 10minut. pić ciepłą w ciągu dnia.
działanie: herbatka oczyszcza i regeneruje wątrobę, poprawia też pracę nerek.
ja na razie piłam wieczorem jeden kubek. w smaku ok, można powiedzieć, że nawet smaczna, o ile lubi ktoś smak zielska :)
pożyjemy, zobaczymy... w planach mam jeszcze inne herbatki od p.Korżawskiej, ale to już jak ta oczyszczającą wątrobę skończę.
wtorek, 2 września 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
książkowe inspiracje ;D
moje numero uno!
kopalnia wiedzy o ogrodzie warzywnym... zero chemii... tylko pielęgnacja, zapobieganie a jak już się coś dzieje to naturalne receptury.... POLECAM!!!!!!!
heh... no i skończyłam... czytałam na raty, ale w końcu przeczytałam... i się jeszcze bardziej rozmarzyłam... ja też już tak chcę... :(
jestem w trakcie czytania. myślę, że wiele wykorzystam w przyszłości. nie wszystko, bo u mnie raczej gór nie ma, ale wniosło dużo pomysłów i inspiracji...
jeszcze nie czytałam. zamówiłam ją z księgarni, bo w sumie była bardzo niedroga. na pierwszy rzut oka lekka i przyjemna lektura, ale zobaczymy jak skończę. ale na razie muszę zacząć ;p
no to to by było na tyle dzisiaj ;p
pozdrawiam!
sobota, 2 sierpnia 2014
wjazd!
tralala!!!!! mam wjazd ;D
mój własny, piękny, świeżutki wjazd ;D
na zdjęciach stan przed i po . zdjęcia przed były robione wczoraj po południu...
fajowo coooooooo.....?
jako że dziś sobota, myslałam, że panowie zaczna gdzieś koło 10. więc ja sobie na spokojnie przyjechałam... a tu patrze, koparka już stoi i własciwie to załatwili trochę moich dylematów... bo zastanawiałam się czy nie zostawić tej wierzby... ale jak już przyjechałam, to jej nie było, więc sprawa się wyjasniła ;p
ale jedno co mi troche szkoda, to to ze nie udało mi się uratować kamieni z tego ogniska... szkoda, bo fajne były... przydałyby mi się.no ale nie ma co narzekać... amm za to fajowy wjazd ;D
w poniedziałek przyjedzie następna brygada i wyłożą mi go kostką brukową...
***
poza tytm dzisiaj działo się strasznie duzo rzeczy... oprócz wjazdu wykorzystałam niecnie pana z koparką do zrobienia mi paru rzeczy...
"zrównał mi z ziemią" wylewki pod dawnymi szopkami sąsiadów..
i oczyścił i wyrównał mi teren wokół wiśni. jedna wiśnia poszła do ziemi, ale i tak nic z niej by nie było, bo jakaś taka sucha i nie rodziła owoców. trudno, zxostało mi jeszcze trochę innych drzewek ;p a w tym miejscu gdzie rosła, to w sumie w przyszłości mogłabym sobie zrobić furtke na ogród, więc to nawet dobrze, że znikła... no bo sami popatrzcie...
i zdjęcia całości. jeszcze w paru miejscach mógłby mi pan powybierać... ale mam telefon, będziemy działac ;D
***
no i kolejna fajna rzecz dzisiejszego dnia... zwołałam chłopaków do uprzątnięcia ostatniej szopki... tzw "kuchni" :)
chłopaki dzielnie mi to oprzątnęli... duuuuużo tego było... w poniedziałek mają zabierać śmieci wielkogabarytowe, więc dzisiejsze sprzątanie było niejako wymuszone tym terminem ;D
ale warto było, bo oto efekty ;D
przed szopką...
i w środku...
teraz wystarczy załatać dach i jedną ścianę i już można prawie zamieszkać ;p hehheh
super dzień!!!!! jestem heppi ;D
wtorek, 29 lipca 2014
dzieje się...
ojjjj... tyle się dzieje, że sama już nie nadążam... ale mam jeszcze siły więc nie jest źle ;D
WARZYWNIAK: heh... tutaj i porażki i powodzenia.
porażką są moje ziemniaki... odpuściłam walkę ze stonką. znaczna część zielonych części została przez nie smacznie przetrawiona...
kolejną porażką jest kapusta pekińska. część wybiła w kwiaty, a pozostała część poczerniała na brzegach i zaczęła psuć się od środka. czytałam, że to od suszy i deficytu wapnia. cenne rady z sierpniowego "Działkowca" ;) polecam!
na zdjęciu jedna jedyna kapusta która jeszcze znośnie wygląda ;p
dynia na pestki niestety nie wzeszła.
a buraków mam całe 5 szt :P mimo wysiania 3 różnych gatunków :P chyba to nie jest dobry rok na buraki ;p
a sukcesów też trochę jest ;D
cukinia obrodziła mi w 3 różnych kolorach: biaława, jasnozielona, ciemnozielona i do tego ta okrągła. kabaczki dojrzewają :) wszystkie plonują i czują się dobrze ;D
pomidory rosną, ale trochę się zadżungliły. jak je poprzerzedzam, to może w końcu zjem jakiegoś pomidorka ;D
ogórki też się rozkręcają... tylko coś te ogórki melonowe takie oporne jakieś... no ale poczekamy zobaczymy... białe ogórki i te okrągłe lemon w smaku jak zwykłe ogórki. ale za to ładnie wyglądają ;p
kalarepki dzielnie owocują.
groszek się postarał mimo bardzo późnego siania. ale jakoś nie mam teraz na niego weny... prawie go nie jem...
no i parę innych moich warzywnych dzieci...
a teraz hicior z dzisiaj! dostrzegłam całe 4 arbuzowe dzieci! :) mam nadzieję, że dojrzeją ;D
SZOPKO-GARAŻ:
tutaj ostatnio bardzo dużo się dzieje.... mianowicie porządki, zagospodarowywanie przestrzeni, więc zajęć mam trochę ;D
nie dość, że robię porządki, to jeszcze pomału nabiera to wszystko ładu i składu - pierwsza szopka jest bardziej techniczno-narzędziowa, druga będzie pod ogród (tutaj nawet zaczęłam znosić takie płyty chodnikowe jako posadzka, ale niestety dałam rade tylko 5 szt przytachać... o resztę muszę poprosić miejscowych siłaczy...), a trzecią zagospodarowałam pod kątem końskim.
poza tym bawię się śrubkami, piłką do drewna, wkrętarką i całą masą innych rzeczy ;p jednym zdaniem: zaprzyjaźniam się z moim warsztatem ;p
do tego zalicza się też moja już prawie tygodniowa przygoda z oczyszczaniem szafki metalowej z resztek starej farby i przygotowywanie jej na nowe malowanie. na razie mam z grubsza oczyszczone wszystkie 4 strony, ale muszę niestety dokładniej poczyścić wszelkie wgniecenia, kanty, itd.
KWIATY żyją swoim życiem. jedne kwitną, inne przekwitają. nie mam na nie czasu. ale co jakiś czas zajdę do nich i sobie z nimi pogadam ;p
DROGA: współpraca z drogowcami i zarządem dróg powoli chyba zaczyna jakoś się prostować. jutro mają mi już zacząć robić wjazd. plan odprowadzenia wód opadowych tez już opracowany - trwają negocjacje. trzymajcie kciuki, żeby poszło po mojemu ;p
a poza tym to w niedzielę pierwszy raz ległam się na słońcu ;D a co tam... w końcu leniwa niedziela też musi być;p no i ta bladość moich nóg już mnie samą przeraża ;p
WARZYWNIAK: heh... tutaj i porażki i powodzenia.
porażką są moje ziemniaki... odpuściłam walkę ze stonką. znaczna część zielonych części została przez nie smacznie przetrawiona...
kolejną porażką jest kapusta pekińska. część wybiła w kwiaty, a pozostała część poczerniała na brzegach i zaczęła psuć się od środka. czytałam, że to od suszy i deficytu wapnia. cenne rady z sierpniowego "Działkowca" ;) polecam!
na zdjęciu jedna jedyna kapusta która jeszcze znośnie wygląda ;p
dynia na pestki niestety nie wzeszła.
a buraków mam całe 5 szt :P mimo wysiania 3 różnych gatunków :P chyba to nie jest dobry rok na buraki ;p
cukinia obrodziła mi w 3 różnych kolorach: biaława, jasnozielona, ciemnozielona i do tego ta okrągła. kabaczki dojrzewają :) wszystkie plonują i czują się dobrze ;D
pomidory rosną, ale trochę się zadżungliły. jak je poprzerzedzam, to może w końcu zjem jakiegoś pomidorka ;D
ogórki też się rozkręcają... tylko coś te ogórki melonowe takie oporne jakieś... no ale poczekamy zobaczymy... białe ogórki i te okrągłe lemon w smaku jak zwykłe ogórki. ale za to ładnie wyglądają ;p
kalarepki dzielnie owocują.
groszek się postarał mimo bardzo późnego siania. ale jakoś nie mam teraz na niego weny... prawie go nie jem...
no i parę innych moich warzywnych dzieci...
a teraz hicior z dzisiaj! dostrzegłam całe 4 arbuzowe dzieci! :) mam nadzieję, że dojrzeją ;D
SZOPKO-GARAŻ:
tutaj ostatnio bardzo dużo się dzieje.... mianowicie porządki, zagospodarowywanie przestrzeni, więc zajęć mam trochę ;D
nie dość, że robię porządki, to jeszcze pomału nabiera to wszystko ładu i składu - pierwsza szopka jest bardziej techniczno-narzędziowa, druga będzie pod ogród (tutaj nawet zaczęłam znosić takie płyty chodnikowe jako posadzka, ale niestety dałam rade tylko 5 szt przytachać... o resztę muszę poprosić miejscowych siłaczy...), a trzecią zagospodarowałam pod kątem końskim.
poza tym bawię się śrubkami, piłką do drewna, wkrętarką i całą masą innych rzeczy ;p jednym zdaniem: zaprzyjaźniam się z moim warsztatem ;p
do tego zalicza się też moja już prawie tygodniowa przygoda z oczyszczaniem szafki metalowej z resztek starej farby i przygotowywanie jej na nowe malowanie. na razie mam z grubsza oczyszczone wszystkie 4 strony, ale muszę niestety dokładniej poczyścić wszelkie wgniecenia, kanty, itd.
KWIATY żyją swoim życiem. jedne kwitną, inne przekwitają. nie mam na nie czasu. ale co jakiś czas zajdę do nich i sobie z nimi pogadam ;p
DROGA: współpraca z drogowcami i zarządem dróg powoli chyba zaczyna jakoś się prostować. jutro mają mi już zacząć robić wjazd. plan odprowadzenia wód opadowych tez już opracowany - trwają negocjacje. trzymajcie kciuki, żeby poszło po mojemu ;p
a poza tym to w niedzielę pierwszy raz ległam się na słońcu ;D a co tam... w końcu leniwa niedziela też musi być;p no i ta bladość moich nóg już mnie samą przeraża ;p
Subskrybuj:
Posty (Atom)






