wtorek, 5 maja 2015

krzaki cz.3

W ogrodzie dalej pracowicie, i dalej krzaczkowo.


"zagajnik iglakowy"

 Zrobiłam tymczasowy "zagajnik iglakowy". po prostu powsadzałam gdzie w miarę mi pasowało parę iglaków. Niech mi tu przetrzymają wiosnę i lato a jesienią już pomyślę dokładniej co i gdzie i jak mam je ulokować.



w ten oto sposób dorobiłam się:


sosna himalajska x2





sosna kosodrezwina odm. pumillio x2




cyprysik groszkowy baby blue




modrzew japoński x2




żywotnik zachodni reinhold




jałowiec łuskowaty holger





potem dosadziłam jeszcze szczodrzeńca białego. początkowo planowałam go przy bzach, ale był tak mały, ze bałam się że wszechobecny podagrycznik dobierze się do niego i go pochłonie bez reszty... więc szczodrzeniec to tam w ogóle jest tylko na przetrzymanie.



na koniec podosadzałam jeszcze jałowce płożące 6 szt. też na przetrzymanie, w międzyczasie dostałam od sąsiadki lilie i 2 złotliny.









"szkółka krzaczkowa"

oczywiście mam kupione jeszcze inne krzewy ozdobne.
w "szkółce" na przyjęcie i przesadzenie czekają:
-tamaryszek drobnokwiatowy
-budleja davida mix
-jaśminowiec wonny
-lilak biały
-wierzba całolistna hakuro-nishiki
-śnieguliczka "pink"
-dereń rozłogowy
-dereń biały
-pięciornik krzewiasty "red"
-pięciornik krzewiasty "pink"




Od znajomej z niemiec dostałam gałązkę tej leszczyny poskręcanej, turecka się ona chyba nazywa. nie wiem czy się przyjmie czy nie. wsadziłam w ziemię - zobaczymy. podlewałam ją, pączki rozwijały się dalej więc mam małą nadzieję, że sobie poradzi...




a potem jeszcze któregoś dnia w biedronce wypatrzyłam lilaka "krasavitsa moskvy" przepiękna odmiana, więc musiałam ja kupić!
do tego w ogrodniczym deutzia/żylistek w liczbie 2 krzaków i krzewuszkę red.
no i skoro to młodnik krzakowy, to przesadziłam tu lilaka którego w zeszłym roku kupiłam od pani na rynku. ale jakoś nie wiem czy on przeżył... żadnego listka, a niby w  środku jeszcze żywy.

więc ostatecznie wszystko wygląda tak:





"warzywnik"

żeby nie było, że tylko krzaki ozdobne mi w głowie, to dodam, ze skopałam i wsadziłam 2 rządki cebuli dymki - czerwonej i żółtej ;p

i wsadziłam kolejne rosliny, tym razem drzewa... Morwa biała i czarna i kasztan jadalny.




no to teraz trzymamy kciuki. ile się dało, tyle podlewałam. teraz już jestem wyjechana i roślinki muszą radzić sobie same. niech wygra silniejszy!






Ale tam będzie fajnie ;D

niedziela, 3 maja 2015

krzaki - ciąg dalszy...

wiosna mija mi pod znakiem krzaków ;)

"trawnik artystyczny"

mój "trawnik artystyczny" przechodzi wlaśnie swoje pięć minut uwagi. dzieje się z nim i w nim dużo różnych rzeczy.
pierwsze co to posadziłam sobie na granicy coś w stylu różanego żywopłotu. nie do końca jest to ostateczna moja wizja, bo pierwotnie miał wyglądać trochę inaczej, ale nie będę się czepiać-żywopłot wsadzony, podlewany i wszystkie róże maja się dobrze, poza jedną. niby mizerna ale gdzieś tam dostrzegłam jedno oczko, które chce chyba wypuścić jakąś gałązkę, więc kibicujemy ;)



no i mój płotek zaczyna być coraz bardziej kolorowy ;D cebulowe pięknie go rozweseliły :)
oczywiście, wiem, trawa nieskoszona... ale nie to jest teraz ważne ;p





rabata kwiatowa

na rabacie kwiatowej niewielki ruch z nowościami - dosadziłam tylko 2 krzaki tawuły japońskiej "Goldflame". poza tym kwitnie i pieknieje wszystko pozostale ;D







klomb przy "kuchni"

tu w środku powsadzałam lilie które miałam z zeszłego roku i te co dokupiłam teraz. mam nadzieję, że miejscówka im się spodoba i pokwitną sobie



a z tyłu, w tle, posadziłam sobie krzak bzu lilaka - taki blado fioletowy kolor. jak się rozrośnie to zakryje mi tą wstrętną ścianę, chyba że wcześniej powstanie tu moja hacjenda ;p
tymczasem trzymam kciuki, zeby krzaki się przyjęły i trochę mi zasłonibyły co nieco.




bzowy zagajnik

wracając do bzów - uwielbiam je. ich wygląd i oszałamiający zapach. a że w zeszłym roku nakopałam trochę bzów, to powsadzałam je sobie przy drodze. krzewki się przyjęły, niektóre już maja pączki i tylko czekać do pełnego rozkwitu ;D
pomiędzy bzami wsadzone zostały jeszcze jaśminowiec i kalina. te są słabsze niż bzy, ale też sobie radzą.





to by było na tą chwilę tyle... chociaż mam jeszcze parę rzeczy do pokazania ;D

ale tam będzie fajnie... :)

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

krzaki :)

działo sie...

zrobione mozna powiedziec duzo i niedużo. dużo, bo podosadzałam trochę krzaczorów. i neiduzo, bo zawsze możnabyłoby zrobi więcej ;D

tymczasem poobsadzałam płoty sąsiadów przy wjeździe...



długi płot
tak wyglądało miejsce do zagospodarowania...


a po mojej interwencji wygladało to wszystko tak...
wsadziłam 3 róże pnące białą, różową i zółtą (mam nadzieję, że się sąsiad nie zdenerwuje ze podpoprą dla nich będzie jego płot ;p)
pomiędzy róże wysiałąm groszek pachnący kolorowy



a w środku jakby tej rabaty powsadzałam 6 hortensji.





 a zapomniałabym... tam całkowicie przy szczycie tej rabaty jak się zaczyna bramka do wejścia do sąsiadów wsadziłam jasminowca wonnego. mizernie wyglada. właściwie uratowałam go z ogrodniczego ;p jak będzie miał dostatecznie duzo woli walki to przezyje ;)



krótki płot

tu poobsadzałam też różami, tym razem zwykłymi rabatowymi a nie pnącymi. tzn w środku rabaty wsadziłam badyla róży pnącej który odciełam z innej rózy. nie wiem, czy się przyjmie, ale zeby nie było, że marnotrawię coś, to dałam jej szanse na przetrwanie ;p







no więc między innymi tak zagospodarowałam mój czas na działce ;D


ale tam będzie fajnie ;D



niedziela, 12 kwietnia 2015

wiosna, wiosna, wiosna ah to TY !!! :)

ależ piękna pogoda za oknem... idealna na pochód po ogrodzie w poszukiwaniu dośc wyraźnych już oznak wiosny!
z nowowści założony na szybko "ogródek" cebulkowy. sadzony w dniu wyjazdu do niemiec ;p więc ekstremalnie na szybko ;p






do tego patyki forsycji mają pączki, co oznacza że wetknięcie ich jesienią do ziemi zaowocowało przyjęciem się ;p oczywiście efekt nie jest spektakularny, ale z roku na rok będzie coraz piekniej ;D a obok forsycja-matka :)


poza tym nieśmiało stwierdzam, ze skoszona przez nieuwagę piwonia dała mi drugą szansę ;p bo odrodziła się po tragicznej śmierci...



no a w ogóle przeleciałam na szybko moją rabatkę kwiatkową zeby oczyścic ją chociaż trochę z pozimowego nieróbstwa i chwilowo wygląda tak: oczywiście zdjęcia robiłam w trakcie pracy, więc ostatecznie grządka jest dokładniej oczyszczona z suchych badyli i chwastów. zostawiłam bratki które się super porozrastały i stokrotki. jednak częśc stokrotek mimo wszystko eksmitowałam na trawnik, jak przezyją, to super, jak nie to trudno. niech ich wola przetrwania zadecyduje ;p





tak więc i u mnie wiosna pełną parą. trzeba teraz zakasac rękawy i rzucic sie w wir prac polowych póki jeszcze jestem na miejscu! ;D




środa, 18 lutego 2015

granice...

heh... Kopę lat już tu nic nie wstawiałam. Moja działeczka sobie ode mnie odpoczywa. Jeszcze trochę musi sobie pożyć sama własnym życiem. Ale za to nie powiem, że nie myślę wciąż o niej jako o moim upragnionym Raju. ahhhh... Chciałabym już móc rozkoszować się tą chwilą leżakowania w cieniu moich wisienek i słuchania sobie brzęczących owadów w oddali (zdecydowanie w oddali! wcale a wcale nie marzą mi się bliskie spotkania z komarami i innymi ludożercami ;)
Marzę sobie i śnię o tej mojej hacjendzie, ale wiem że muszę jeszcze wykazać się cierpliwością. I mimo wszystko, mimo że szalenie tęsknię, to uważam, że ma to swoje też dobre strony...
Ja jestem choleryk, nerwus. Chciałabym mieć wszystko na skinienie palca! Tu i teraz! Natychmiast!
A obecna sytuacja uczy mnie trochę pokory... spokoju.. trzeźwego spojrzenia na świat...
Noooo... z tym trzeźwym spojrzeniem to nie zawsze mi wychodzi najlepiej, bo mój folder na komputerze pięknie nazwany "Inspiracje Ogrodowe" pomału zaczyna pękać w szwach i na pewno nie ma to nic wspólnego z tą trzeźwością umysłu, kiedy właśnie ostatnio zamarzyła mi się wanna wbudowana w taras ;p takie małe domowe spa ;p hehehe, no cóż, marzenia marzeniami a tu dzieje się życie realne które mnie niestety ogranicza... i fizycznie, i psychicznie, a mianowicie 13 lutego bieżącego roku zostałam oficjalnie ograniczona ;D
ale nie bójcie się... tylko od strony nowo wybudowanej drogi...


wygląda to teraz oficjalnie tak:

w lewo od wjazdu... plac ma granice tak jak myślałam, tam był stary murek od dawnych chyba szklarni, więc tego mi nie uszczknęli... ale z padoku już niestety przepisowe parę metrów od drogi :/ i nie powiem, jak na moje oko trochę za dużo... mogli mi jeszcze trochę powierzchni zostawić ;p



 


 

na prawo od wjazdu też sytuacja taka sobie, bo też mi trochę powierzchni ucięli. no nic... to ścięte drzewo miało być granicą. ale mogli już wbić słupki bardziej z tego drugiego boku drzewa niż od mojej strony.. wiecie... na takiej małej powierzchni, to te parę cm robi już różnicę. ale pomyślałam sobie, że zrobię sobie takie trochę ażurowe ogrodzenie, bo po prostu betonowe słupki i 2 albo 3 deski w poprzek, a za to od strony ulicy "zasadzę" sobie zupełnie niechcący krzaczory, co by mnie trochę zasłaniały... wiecie, jakiś bez czy inne pospolite krzaki, które mimo wszystko będą zdobić a nie szpecić. zresztą tak czy tak i tak myślę, że tym poboczem to i ja się będę więcej zajmować niż odpowiednie służby porządkowe, wiec wolę zrobić to estetycznie. 







 no więc w ten oto sposób zostały mi wyznaczone mocą pewnych mądrych pism granice dla mojej inwencji twórczej ;D

sobota, 13 grudnia 2014

herbatka ziemiańska - na oczyszczanie...

tak, wie,... obijam się... twórczo na pewno... roboczo niekoniecznie, ale w trochę innym kierunku ;p
ale za to dzielnie podgladam innych, kibicuję im, a dla siebie wciąż szukam inspiracji ;D

no i zdrowe zycie idzie mi raz lepiej, raz gorzej. są rzeczy na które nie mam wpływu, są takie na które mogę mieć, no ale jak odmówić sobie ulubionej słodkości?! ;p
a są też takie które staram się solidnie wypełniać. czasem zdarzają mi się małe przerwy-1,2dniowe, ale wracam ;d

tak więc zaczytując się wciąż literaturą zdrowo-kreatywno-piękbo-lifestylową popijam sobie dalej magiczne mikstury od p.Korżawskiej. żródło-"Cztery kroki do zdrowia"
tym razem...
HERBATKA ZIEMIAŃSKA



dba przede wszystkim o właściwą pracę żołądka, wątroby, likwiduje stany zapalne jelit. Pomaga chorym na wieńcówkę, miażdżycę, nadciśnienie czy żylaki (liście czarnej porzeczki, poziomki i owoce jarzębiny skutecznie oczyszczają krew i naczynia krwionośne). Zdrowa krew radośniej popłynie też w naczyniach mózgowych, dzięki czemu poprawi się koncentracja, pamięć, ustąpi zmęczenie i powróci radość życia...

sklad:

- liść poziomki 50g
- liść jeżyny 50g
- liść czarnej porzeczki 50g
- owoc jarzębiny 50g
- kwiat głogu 50g

zioła wymieszać, 1 łyżkę zalać 1 szkl wrzącej wody, zaparzyć 15min, przecedzić.
popijać ciepłą w ciągu dnia zamiast zwykłej herbaty.


a w ogóle to uwielbiam styl pisania p.Korżawskiej. u niej wszystko jest takie piękne, delikatne, filigranowe... czasem wręcz słodko-różowe. idealne na jesienno-zimowe wieczory. by dodać sobie odrobiny koloru... :)



* * *


poza tym siedzę, myślę, marzę, planuję. wertuję niemieckie gazety, przeszukuję internetowe blogi. zapisuję co ciekawsze przepisy zdrowotne i jedzeniowe do wypróbowania "kiedyś tam w bliżej nieokreślonej przyszłości" ale za to robię to w myślach w mojej przepięknej kuchni. a potem siadam sobie w saloniku z kubkiem gorącej herbatki, opatulam się kocem, trzaskający ogień z kominka podtrzymuje moją idylliczna atmosferę... jest pięknie ;D

a rzeczywistość wygląda tak, że siedzę sobie na krzesle przed stolikiem z komputerem werując internet i co ciekawsze zdjęcia zapisuję sobie w moim przepięknie brzmiącym folderze "INSPIRACJE" :)


ale co tam... trzeba marzyć ;D i te marzenia realizować ;D

moje małe miejsce na ziemi 
czeka na mnie...
i z wzajemnością ;D