poniedziałek, 5 września 2016

Czy to już rok minął...?

to chyba pytanie bardzo retoryczne... a no minął, minął... kolejny rok. dla jednych taki, dla innych taki. a dla mnie? troche w miejscu, trochę do przodu. ale wciaż mam nadzieję i widzę róż na horyzoncie :)

na Moim Małym Miejscu Na Ziemi wciąż panuje samowola przyrodnicza :)

pocieszam się tylko, że jak już kiedyś tam zamieszkam, to bedę zdrowa i dobrze odżywiona.
zdrowa? bo mam ponad pół hektara plantacji perzu i bylicy
dobrze odżywiona? podagrycznik podobno przepyszny w zupach i sałatkach :)

a teraz poważnie...

(poza moją plantacją chwastów, która rzeczywiście jest poważna)

...

dzieje się kilka wątków w moim zyciu. zobaczymy który kierunek w jakim stopniu się zrealizuje. zdradzę tylko, że jest w planach opcja że będę kiedyś tam mieszkać. i że jest opcja że będę tam mieszkać w Towarzystwie :)

nie powiem wiele więcej, by nie pozapeszać (w końcu licho nie śpi - może by mu coś na uspokojenie zaparzyć? hahaha)

teraz do rzeczy...

stan zastany 

 


tak dla przypomnienia to był mój super fajny wierzbowy płotek byłby super, gdyby go pielęgnowąć. a że rósł se samopas, to trzeba było się z nim rozprawić.

takie były zamierzenia - zdjęcia z neta

 


a rozrosło się do wyżej pokazanej dżungli. właściwie to był osttani dzwonek na uporządkowanie tego, bo już niektóre badyle były prawie drzewami :)

a po walce 1;0 wygląda teraz tak:

  


no i trawa została skrócona o głowę i wygląda teraz tak:




 

absolutnie nie jest to szczyt moich marzeń a jedynie próba ratowania sytuacji. ale sumienie mam w miarę czyste...
 no i zasłużony wypoczynek :)
a ten murek co się odsłonił też był cały porośnięty wierzbą. więc dostał drugą szansę na zaistnienie w ogrodzie :)

 


 pozdrawiam.
i nie daję się !!

Moje Miejsce Na Ziemi czeka :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz