środa, 14 maja 2014

metamorfoza warzywnika...

na początku były ziemniaki... 1 worek - odmiana Irga...





dołączyły do nich arbuzy - 8szt...





potem doszły kapusty pekińskie - odmiana hilton (więcej) i bristol (mniej)... pomiędzy rodzajami posadziłam rzodkiewkę... na końcu dosadziłam jeszcze parę pomieszanych odmian kapustek. ale nie załapały się na zdjęcie ;p obiecuję, że nadrobię ;p







a na koniec sadzonki truskawek... a obok wolna przestrzeń na nie wiem jeszcze co ;p







i tak oto mój warzywnik z 1 komory stał się 3 komorowy :) i całość wygląda tak :)




fajnie, cooooo? :)
warzywnik mi się rozrasta ;p






a na koniec dosadziłam jeszcze kupione na rynku krzaczki bzu... jeden ciemny fiolet i jeden biały o pełnych kwiatach... będę miała żywopłot z bzu! uwielbiam bez!!!! na razie bez siedzi tam tylko, żeby nie zmarniał mi. potem będzie w innym miejscu... teraz to taka tylko przechowalnia.... ;p




:)

wtorek, 13 maja 2014

pole ziemniaków

oczywiście korzystając z tego, że mam już jakoś urobioną ziemię, zaczęłam tworzyć mój warzywnik...

na pierwszy rzut poszło sadzenie ziemniaków... i normalnie to takie fajne było je sadzić, ale ponieważ robiłam to już wieczorem, i byłam już lekko padnięta, to normalnie nie mogłam się doczekać, kiedy ten worek się skończy... a on był jak bez dna ;p

ale summa summarum ziemianki posadzone! 1 worek - odmiana Irga.

w kolejce czeka jeszcze 1x Irga i 3x Irys. ale to już później...


taram.... i tak oto moja pierwsza rabata warzywna powstała!


siatki oczywiście wyznaczają na razie granice rabatki i służą jako ochrona przed psami...

fajowo coooooo.......?


niedziela, 11 maja 2014

ciężki sprzęt...

kto mnie zna, zna też moje zamiłowania do duuuuużych pojazdów ;D
tak więc o to tym bardziej ucieszyło mnie, że dzień po dniu gościły u mnie 2 superaśne ciężkie maszyny...

1 dnia udało mi się ubłagać pana od koparki, żeby powywalać mi podmurowki starych szklarni...



taki był efekt:






2 dzień należał do traktora, który mi to wykopalisko i pole obok zaorał :) następnego dnia przyjechał pan z bronami i mi to ogarnął...

a następnego dnia z kultywatorem... i taki był efekt końcowy :)








jestem heppi ;D




wtorek, 6 maja 2014

altana i co po niej zostało...

muszę ponadrabiać zaległości...
otóż na koniec kwietnia zwolniło się miejsce. altana znalazła nowy dom. a ja ogarnęłam puste miejsce po niej. majówka była już 'goła' ;p
na razie przełożyłam tylko gałęzie do okorowywania, żeby dostać się do trawy.
kącik wypoczynkowy wygląda teraz trochę inaczej, czyli pusto, ale za to będą nowe inspiracje jak go kreatywnie zagospodarować ;D



niedziela, 20 kwietnia 2014

święta się zbliżają....

więc czas na porządki...

w piątek miała być koparka, ale nie wyszło. za to wykopałam wszystkie bzy i posadziłam do "poczekalni". dołączyło jeszcze do tego część malin...
musiałam je przesadzić, bo nastawiałam się, ze jednak koparka mnie odwiedzi. a robiąc tam, gdzie planowałam zniszczyłaby mi zarówno bzy jak i malinki. więc akcja ratunkowa musiała następować szybko... szkoda tylko, że jednak koparki nie było ;p
no nic. drzewko-krzaczki mają się na razie dobrze. mam nadzieję, że sobie odpoczną i że jak trafią już na właściwe miejsce to bujnie odwdzięczą się kwitnieniem i owocami ;D



"poczekalnia" na razie tylko z jeżynami i mahoniami.



"poczekalnia" w pełnej krasie... hehheheh, moja szkółka drzew i krzewów ozdobno-owocowych ;p

 

jest tam 10 dużych krzaków bzu.
8 średnich
i około 20 takich tyci tyci. jak wyrosną to fajnie, jak nie to trudno...

no i malinki. w sumie już sama nie wiem ile ich tam było, ale myślę, że z 15-20 to raczej jest. i to jeszcze nie wszystkie wykopałam ;p





mam jeszcze plan wykopać to: czy ktoś wie co to jest....? ładnie wyglądają jego czerwone gałązki :)

 



wtorek, 15 kwietnia 2014

rabatka kwiatkowa

tak było w zeszłym roku:


a takie są plany na rok obecny....
dostałam w niedzielę od Moni K i jej mamy całą masę kwiatków i ogromną jeżynę ;D
a że pogoda w niedzielę lekko deszczowa, więc mogłam spokojnie je powsadzać...

trawę opieliłam. na rabacie zostaną same kwiatki.













mam nadzieję  że się wszystko ładnie przyjmie i że będzie tam pięknie kolorowo ;D


niedziela, 13 kwietnia 2014

koparka

no i jest! stało się! wjechała na podwórko, piękna, ogromna, 17-tonowa maszyna ;D




ale jeszcze piękniejsze jest to, co mi na tym podwórku zrobiła ;D tralala... plac wyrównany, korzenie powyrywane ;D nawet mi pan już zahaczył trochę jeszcze o padok... :) no i niestety mój "camping do wynajęcia" też przy okazji runął ;p









znowu tu przejaśniało... :)    fajowo cooooooo.....?

teraz tylko umawiać się z panem na kolejne wizyty. tym razem rozwalanie podmurówek na pastwisku mnie czeka...



:)
jestem heppi!


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

pracowity tydzień i leniwy weekend....

przyznam się bez bicia, że w tygodniu więcej udało mi się zrobić jak przez weekend... :P
mianowicie ogarnęłam z mamą już praktycznie cały tył placu... pograbiłyśmy teren, została już dobitnie odkryta granica placu (murek po dawnej szklarni). teraz, gdy teren jest już trochę obczyszczony, widać dopiero jaki jest duży ;p

a tu widok z ulicy...

przejaśniało już tam trochę...



no i nieuchronnie zbliżamy się do początku działki... coraz bliżej padoku.... fajnie i nie do końca fajnie... fajnie, bo coraz czyściej będzie, a niefajnie, bo tam największy syf... niestety pozostałości po dzikim wysypisku :/ 
ale udało się na razie popalić rosnącą trzcinę i suchą trawę. została czarna plama...





weekend za to iscie leniwy. sobota spędzona z koniem - teren, na działce niewiele robiłam.
niedziela też z koniem - lonża a potem pokazałam działkę Monice. kolejny koniarz, który mnie wspiera duchowo ;D



no i umawiam się już na sprzęt ciężki. na wyrwanie konarów i korzeni. i rozwalenie fundamentów na pastwisku. potem orka. przygotowanie ziemi pod uprawy.



musi się udać :)



wtorek, 1 kwietnia 2014

weekend...

Weekend z założenia służy odpoczynkowi... Jednak nie zawsze jest to prawda absolutna ;p
W sobotę przygotowałam sobie w pracy niezbędne rzeczy do założenia w końcu ogródka warzywnika. Ale oczywiście plany planami a życie życiem i wszystkie potrzebne rzeczy leżą w szopce ;p
My z mamą oczywiście dalej obrabiałyśmy plac...
Niestety jak tylko przyjechałam już miałam zgrzyt, wkurw i w ogóle. Facet który mi pomagał poddał się swojej fantazji i powycinał mi drzewka i krzaki które rosną sama już nie wiem czy jeszcze na moim terenie czy już sąsiada polu. Ale zła jestem o tyle, że teraz jestem jak na patelni... z żadnej strony nieosłonięta żadną roślinnością... A jak te drzewa sobie rosły, to zawsze trochę cienia by było, zawsze to ochrona przed wiatrem... no i oczywiście zła byłam jak nie wiem :/ wrrrr....

A na działce praca wre... Sprzątania placu ciąg dalszy... Grabienie.... Wycinanie dzikich jeżyn... Jej... Jak tam już naprawdę fajnie wygląda... :)

No ale niestety też mam trochę zmartwień... Poprzedni tydzień dużo padało... no i niestety ten teren co był podmokły dostaje trochę w dupsko :/ w jednym miejscu niestety zapadłam się aż po kostki :/
Tam chyba pękł jakiś poniemiecki dren.... Czy ktoś ma pomysł na osuszenie terenu? Niekoniecznie naprawę drenu, bo na to na razie keszu brak :/

A po sobocie wygląda to wszystko tak :)




 no i efekt końcowy... ładnie już cooooooo....????



:)