teraz tylko przejechać kultywatorem i za szopą odsłoniło się naprawę fajny kawałek pola :)
poza tym miałam normalnie bojowe zadanie! po raz pierwszy w życiu kosiłam trawę tą taką kosiarką żyłkową! a co tam ;p najpierw oczywiście zostałam gruntownie przeszkolona co i jak.
najbardziej zależało mi na ogarnięciu tych wisienek... bo tam rośnie cała masa tych "lian". oplatają roślinę zabierając jej całe światło i pewnie składniki z gleby też. musiałam je na razie podciąć wyżej, żeby nie nadziać się na jakieś kamienie w ziemi i nie rozwalić sobie sprzętu :/ za niedługo ogarnę i powyzbieram to co tam wystaje i wejdę jeszcze raz z kosiarką. a potem chcę położyć agrowłókninę, żeby to cholerstwo nie odrastało. a kiedy będę miała czas, to postaram się to jakoś wytępić...
i w ten oto sposób na działce wygląda trochę przyjemniej ;p
:)
no siostra! jestem pełna podziwu. ty jesteś człowiekiem czynu!
OdpowiedzUsuń