sobota, 1 lutego 2014

lato 2013


latem zaczęłam już tam trochę porządkować... ogarnianie niewielkiego terenu, przygotowanie go na ogród raczej taki reprezentacyjny. oczywiście ziemia była jeszcze państwowa, ale w mojej głowie już była moja ;D
no cóż...marzenia to trochę niebezpieczna rzecz... trzeba najpierw miliony razy je sobie przemyśleć, bo mają to do siebie, że co niektóre naprawdę się sprawdzają :) więc ostrożnie z tym diabelstwem ;p



widoki od strony ulicy... na pierwszym planie "moje" terytorium. na całej działce było kilku użytkowników, więc moja działalność była ograniczona do tego kawałka z samego szczytu.



płotek kwiatkowy własnoręcznej produkcji - efekt mojej inwencji twórczej i szukania natchnienia w internecie :) wujek google jak zwykle mnie nie zawiódł :P


 


rabatka kwiatowa z jeszcze mizernie wyglądającym kopcem, który miał być skalniakiem... no coooo... dopracujemy to jeszcze :P


nasz fajowy żywopłot :) niezawodna wiklina...



moje wariacje z kwiatami...


no i ostatni wymysł tego lata...



a potem było już tylko koszenie... podlewanie... podlewanie... koszenie.... podlewanie... podlewanie... koszenie... itd.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz