dzień prawie wolny... a no prawie, bo wzięłam dziś wolne w pracy co nie oznaczało, ze będę leżeć brzuchem do góry ;p
więc dzień minął nam bardzo pracowicie... ja ogarnęłam znowu śmieci z terenu przyszłego padoku i placu. oj, było tam tego... niestety w dużej mierze szkła, więc na to kładłam szczególny nacisk... efekt pracy widać na zdjęciach:
część suchych gałęzi miałam w planie popalić, ale nie bardzo wypaliło, więc została tylko kupa chrustu na następne ognisko ;p może w sobotę... kto ma ochotę na kiełbaski? ;p
potem porządków ciąg dalszy.. ogarnęłam przy szopce sąsiada... z obu stron. wygląda już tam coraz bardziej przyzwoicie.
ciocia w tym czasie dalej dzielnie skakała po drabinie, albo z ziemi i przycinała gałęzie. mam nadzieję, że drzewka odwdzięczą się jeszcze tego lata pysznymi owockami ;D
na zdjęciu ciocia przy pracy i na koniec jej starań efekt ;D
więc dzień bardzo aktywny... ale coraz bardziej widać efekty... chociaż nie powiem.. jeszcze dużo pracy przed nami...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz