ależ dziś był piękny dzień... niby miało padać, ale pogoda zlitowała się nade mną i dała mi przepiękny, iście wczesnowiosenny dzień. wykorzystałam go oczywiście bardzo pozytywnie ;D
wzięłam się za porządki od strony drogi. powycinałam krzaczory i zostawiłam tylko drzewka owocowe. ich na razie nie będę ruszać, a nóż-widelec odżyją, to i ja się najem i konie będą szczęśliwe. drzewka to oczywiście jabłonie.
a tu taraaaaaammmm... efekty dzisiejszego dnia... :) drzewka pooczyszczane z lian i całego krzaczorstwa. przy okazji udało mi się wykorzystać dobrego sąsiada i powycinał mi niektóre małe drzewka albo badyle, co pozostały po moim wcześniejszym karczowaniu. teren przejaśniał ;D ale trochę mnie jeszcze sprzątania czeka.
i jak?
poza tym posprzątałam trochę teren... wiadomo, ze przez lata zrobił się z tego wielki śmietnik. pozbierałam trochę szkła. wykorzystam go jeszcze do innych celów... ale to na razie ciiiiiii..... ;P

Hehe nie no jabłoneczki musza zostać toś na pewno się hojnie odwdzięczą owockami ;)
OdpowiedzUsuń