heh... nie wiem jak to się mogło stać, ale zapomniałam z pracy aparatu, więc nie miałam jak porobić w weekend zdjęcia ;p
a dużo się na ranczu działo...:)
nie było za bardzo pogody na palenie patyków, więc zaczęłyśmy z mamą karczować te dziko rosnące jeżyny. pewnie okaże się, że to syzyfowa praca, bo jak tylko wiosna ruszy na dobre to i one odżyją, ale zawsze to już wygląda ładniej ;D
stan przed był mniej więcej taki....
a teraz wygląda to tak...
czyściej, co? :)
na koniec dołączył do nas jeszcze pan sąsiad, co mi pomaga i miał dopiłować resztę drzewek przy ulicy. tak, żeby już pomału oczyszczać teren...
no i w sumie niby tylko albo i aż tyle udało nam się zrobić z mamą w sobotę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz