niedziela, 23 marca 2014

jabłka... tournee :)

piątek i sobota minęły pod znakiem wyboru jabłoni... na razie koncentruję się na samych jabłoniach. resztę drzewek posadzę myślę, że dopiero na jesień... do obsadzenia jabłoniami mam ok 50m. licząc że drzewko będzie sadzone co 2,5m , potrzeba mi ok 20szt drzewek...

w piątek pojechałam do jednej szkółki blisko mnie. cena za drzewko 14zł, stare odmiany 18zł.
pani miała do dyspozycji: antonówkę, szarą renetę, złotą renetę, grachówkę, renetę landsberdzką, kronsecką, calvillę letnią, rarytas śląski, enterprise, melrose, lobo, gloster, genewa, alwa, koksa pomarańczowa, mutsu, księżna luiza, malinowa kosztela, james grieve. ale że w nocy miała jechać po towar więc powiedziałąm jej kilka gatunków co mi je mam polecała i mówiła, ze się rozejrzy za nimi.
inne drzewka: grusza 16zł; śliwa 16zł; czereśnia i wiśnia 18zł.

w sobotę za to zrobiłam z mamą tournee jakieś 40km dalej, bo tam było skupisko paru szkółek.

w I szkółce widziałam fajową leszczynę z takimi pofalowanymi pędami . ale cena mnie przeraziła... duże drzewka 400zł (!) a mniejsze 100zł.


jesli chodzi o ceny i drzewka owocowe to mieli: nektarynka 30zł; brzoskwinia 30zł; grusza 15zł; morela 18zł; czereśnia 25zł; jabłoń 15zł.
dostępne gatunki jabłoni: spartan, ligol, szampion, koksa pomarańczowa, delikates, alwa, geneva early, szampion reno, topaz, james grovie, antonówka, rubinola.

w II szkółce była niemiła obsługa, bo w sumie wszyscy mieli nas w D. ale ceny nie były złe, przynajmniej za jabłka 9zł. reszta owoców: brzoskwinie 20zł, czereśnia 15; śliwa 10zł.
odmiany jabłoni obecnie dostępne: eay geneva, szampion, rubinola, delikates, topaz, alwa, fantazja, ligol, lobo, koksa, oliwka, bochemia

w III szkółce mieli już fajnie odchowane brzozy... cena ok 80zł za sztukę. omg. zwłaszcza że potrzebowałabym ok 17 szt ;p

w IV szkółce napiszę później, bo oferta została w aucie, a nie chce mi się iść ;p ale ceny drogie :P 30zł za jabłoń ;p

w V szkółce nie powiedzieli mi ani cen, ani jakie mają odmiany. kazali pomysleć sobie w domu co chcę i wtedy przyjść.więc raczej tam więcej nie trafię ;p


Po wyprawach wzięłyśmy się z mamą ostro... Palenie gałęzi... I znowu teren przejaśniał... Jak się popali te ogniska, to od razu tak przejrzyściej jest na tej działce... Na koniec znoszenie pociętego drzewa... Umęczone w 200% :p

Niedzielę zamiast spędzać na odpoczynku, to minęła nam też na lekkich porządkach... Małe grabienie, bo już za pusto było po tym paleniu ;p 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz