sobota ambitnie... po pracy pojechałam szybko na ranczo. w planach miałam rozpalenie ogniska żeby popalić te sterty gałęzi. to po lewej na zdjęciu poniżej to właśnie sterta do podpalenia...
ale że gałęzie znowu nie bardzo chciały się palić, za to trawa wokół robiła się coraz bardziej sucha i bałam się o jej zapalenie, więc zaczęłam wygrabiać teren wokół ogniska. no i w ten sposób powstało zajęcie na cały dzisiejszy dzień... powygrabiałam zeschniętą trawę, co by odsłonić trochę ziemię. potem powycinałam jeszcze trochę tego sitowia i w ten sposób plac trochę przejaśniał...
na zdjęciach stan przed i po :)
no i tak ostatecznie przejaśniał ten kawałek. jak się uda, to może w przyszłym tygodniu znów spróbuję to wszystko spalić. no i powygrabiam dalej...
zdjęcie dzień po. tamte zdjęcia były już robione jak zaczynało się ściemniać. a to tu poniżej z niedzieli.
widać nawet ziemię ;D
i powiem tylko tyle, że w realu wygląda lepiej ;p więc musicie mi wierzyć na słowo ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz