niedziela, 16 marca 2014

wjazd na posesję nr 1...

ahhhhh... ależ środa była dzika w wydarzeniach. koło południa dostałam telefon, że rozrysowali mi wjazd na posesję. ale plan jest tak lipny, że musiałabym sobie ten zjazd potem albo rozbierać, albo sama modyfikować!!

tu na zdjęciu pokazane już są dokładne słupki jak miałoby to przebiegać...


problem tkwił w 2 miejscach...

problem 1. ponieważ drogę mają podnieść, więc żeby zachować odpowiedni spadek zjazdu, całość musiałoby się zakończyć dosyć wysoko! jak spojrzycie jeszcze raz na to zdjęcie ze słupkami, to tam jest przymocowany sznurek. właśnie na takiej wysokości i ani grama niżej nie dałoby zrobić zjazdu. co to oznacza? że samochód musiałby się wspinać na schodek ;p

nie byłoby w tym może jeszcze nic złego, bo wszystko można jakoś zrobić, gdyby nie to, że mamy
problem 3: zbyt bliski podjazd pod garaż! z takiego położenia ni chu chu nie dałoby rady ani poprowadzić łagodniejszego spadku zjazdu, ani tak naprawdę wyrobić się samochodem na tym!

zdjęcia poniżej pokazują stan po zdemontowaniu słupków, z dwóch stron...


po rozmowach oczywiście z głównym kierownikiem budowy zaproponował mi budowę wjazdu gdzie indziej...




w sumie pomysł nie taki zły bo...


po 1. jak wjazd będzie dalej od przyszłego domu, to i będzie mi spokojniej... mniej hałasu od drogi, mniej kurzu. stary wjazd obsadziłabym jakimś żywopłotem i by było fajnie. tak zaciszniej.



po 2. w tamtej części jest mniejszy spadek terenu, więc wjazd byłby łagodniejszy,a  poza tym jest więcej miejsca, by go nawet z przyszłości załagodzić, poprzez jakieś tam bruki itp.
po 3. bliskość studzienki, a raczej coś co nią w planach miało być pozwoli mi na odprowadzanie wody z ulicy żeby mnie nie zalewało. na granicy drogi i wjazdu położyłabym sobie takie metalowe kratki, pod spodem wyłożyłabym to czymś po czym ta woda ściekałaby właśnie do tej studzienki.


hm?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz